Jeśli chcesz mieć naprawdę piękne włosy, wyrzuć swój szampon

Sat nam. Dobry wieczór.

Dziś o pięknych włosach bez chemii.

Zadzwoniła do mnie koleżanka.

„Kup Bodzia szampon taki i taki, bo jestem przedstawicielką i mi brakuje tyle i tyle do miesięcznego planu”.

No niestety nie pomogłam, bo nikt mnie nie przekona, że jakiś konkretny szampon jest lepszy od innego, ale głównie dlatego, że bardzo rzadko używam do mycia włosów szamponu.

Dlaczego?

Bo kocham swoje włosy i szkoda mi je niszczyć szamponami.

Wiecie jak działa szampon?

Szampon, w sposób chemiczny i mocno inwazyjny, zbiera z każdego włosa wszystko, łącznie z jego powłoką ochronną i drażni skórę głowy. Po co? Żeby trzeba było nałożyć na włosy odżywkę, najlepiej „z tej samej serii” (cytat z instrukcji na szamponie). I tak codziennie. CODZIENNIE! To już lepiej myć włosy odżywką, serio.

Jest bardzo wiele produktów, które zastąpią ci szampon i twoje włosy będą ci za to wdzięczne.

Poniżej tylko kilka domowych wynalazków na piękne i zdrowe włosy. Jest takich mikstur dużo więcej, ale podaję tylko te, które znam i polecam, bo sama regularnie stosuję. Szukajcie innych a znajdziecie bez problemu.

1. Mąka żytnia w ilości około dwie łyżki, rozbełtana bardzo dokładnie w słoiku z ciepłą wodą. Nałóż na suche włosy, poszoruj głowę (jak pocieknie na twarz to super, twarz też wymyj) i bardzo dokładnie spłukaj wodą. Warto po mące żytniej zastosować płukankę z octu i wody (wody z dziesięć razy więcej niż octu). Nie jest to konieczne ale polecam, bo włosy łatwiej rozczesać, zwłaszcza jeśli są długie (jak moje). I nie – nie będziesz walić octem, obiecuję.

2. Soda oczyszczona – też rozrabiam w słoiku. Polej na mokre włosy i poduźgaj. Nie popieni się. Żaden ze zdrowych, domowych sposobów na włosy, o których tu piszę, nie zrobi ci piany na włosach. Piana nie jest potrzebna, żeby skóra głowy i włosy były czyste (dla mnie to był największy szok). Spłukaj normalnie i już. Wystarczy nawet na 3-4 dni. Włosy po myciu sodą są przemiłe w dotyku, lśniące i bardzo zyskują na objętości. Sodę stosuję też na milion innych sposobów – od pilingu i mycia zębów do wywabiania plam po pomidorach i mycia kibla.

3. Taletki sal ems (lub tzw. sól emska). Chyba na gardło – nie wiem. Znalazłam w domu, przeczytałam skład i przeznaczenie i stwierdziłam, że się nadadzą. Wypróbowałam – są rewelacyjne. Rozpuszczają się w wodzie z sykiem. Ten sam słoik idzie w ruch oczywiście. Ocet niekonieczny. Eksperyment z tabletkami sal ems uświadomił mi i przypomniał, że zawsze lubiłam eksperymenty na żywym organizmie (najczęściej własnym i osobistym). Kiedyś umyłam włosy cifem, bo byłam ciekawa co się stanie. Nie wypadły.

4. Miód rozbełtany w letniej wodzie. W tym wypadku używam nieprzezroczystej butelki. Miód sam w sobie może leżeć lata i się nie popsuje, ale już z dodatkiem czegokolwiek – zapleśnieje (jeśli chcesz to sprawdzić to włóż polizaną łyżeczkę do słoika z miodem i wystaw na światło).

5. Olej kokosowy – podobnie jak soda – jest produktem megauniwersalnym (takim z grupy „goli, pierdoli, krawaty wiąże i usuwa ciąże”), ale umycie nim głowy wymaga trochę więcej wysiłku, bo włosy trzeba nasmarować i pozostawić przynajmniej na kilka godzin zawinięte w ręcznik. Oleju kokosowego nie wypłuczesz też samą wodą. Najskuteczniejsza jest oliwka dla dzieci albo odżywka do włosów (obojętnie jaka). Co jakiś czas jednak warto, bo super odżywia i oczyszcza włosy i skórę głowy. Coś jakby ekstra wypasione pranie z funkcją eko.

Mam wspaniałe włosy. Mocne, długie, zdrowe. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam rozdwojone albo sianowate końcówki, a obcinam włosy maksymalnie dwa razy do roku.

Moje włosy są też siwe, ale to dlatego, że ich nie farbuję. Polecam, ale nie namawiam, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdego na to stać.

Bodzia idzie umyć włosy (dziś soda, bo tak najszybciej). Namaste.

PS. Ta koleżanka ostatnio u mnie nocowała. Przyjechała z własnym szamponem i ją zaskoczyłam, bo na półce w łazience, obok słoika i reszty specyfików, stał szampon z napisem „dla gości” ;)

 

Dodaj komentarz