Joginka też człowiek

Sat nam. Halu!

Czy są na sali jogini? Grejt! Są niejogujący? Świetnie. To zaczynamy.

Joginka nie jest jakąś oderwaną od rzeczywistości istotą, która płynie sobie leciutko przez życie jako ta chmurka na niebie.

Joginka jest zwyczajna. Jak wszyscy. I oczywiście wyjątkowa.  Jak każdy.

Czy joginka przeklina?  Pracuję w firmie budowlanej.  Zdarza się, że klnę w pracy bardziej niż wszyscy koledzy. Jeden z nich z zasady nie przeklina (gdy mówi „ja pierdziele” to znaczy że już jest bardzo źle) a reszta też mało brzydkich wyrazów używa,  bo przecież „przy kobiecie nie wypada”.

Joginkę boli czasem głowa. Tak bardzo, że biorę pół apapu.

Jogince się czasem nie chce ugotować.  Wtedy jem kanapki z dżemem winogronowym.

Joginka ma czasem gorszy dzień.  Albo okres (nazywam to „kwitnięciem”). W taki dzień uśmiecham się choćby na chwilę,  nawet jeśli na siłę. I już się taki dzień liczy!

Joginka też czasem spogląda nerwowo na zegarek jak się tramwaj spóźnia.

Bywa że joginka ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady.

Joginka traci czasem cierpliwość.

Joginka bywa zirytowana.

Jogince się czasem nie chce stanąć na macie. Wtedy staję na niej pomimo tego niechcenia. I robię choć jedno powitanie słońca.  Choć pół wojownika albo drzewo. Albo siadam. Zwyczajnie, po turecku (w przedszkolu tego uczyli) i oddycham z uwagą i akceptacją.

To co joginkę odróżnia?

W sumie nic. Bo każdy może się uspokoić za pomocą kilku głębszych… oddechów 😉

Każdy wie że wszystko przemija.

Każdy może pamiętać że są sprawy ważne i nieważne, takie które można (i warto!) zmienić lub nie.

Niejogujący też może się zawsze pogłaskać.

Joginka trzyma się swojej drogi i nie wchodzi w drogę innym.

Dodaj komentarz