Panie weź ode mnie ten kielich

Sat nam, dzień dobry wiosenne.

Przyznam, że jako mała Bodzia bałam się Jezusa. Tak wiem – to zupełnie niezaskakujący element katolickiego wychowania. Na jednej z pielgrzymek ksiądz powiedział, że Jezus jest z nami zawsze. Nawet na randce w kinie. Od razu sobie dopowiedziałam, że w kiblu w takim razie też. I to był cudowny, przełomowy moment, w którym Jezus przestał być dla mnie bogiem, a stał się człowiekiem.

Zaczęłam się zastanawiać kim właściwie był ten Jezus i do dziś nie mam uniwersalnej odpowiedzi, ale przez to zastanawianie się, na nowo zobaczyłam takie wydarzenia w życiu Jezusa, które czyniły go do mnie podobnym.

Okazuje się, że najłatwiej było mi zmienić postrzeganie Jezusa z „bóg” na „człowiek” z powodu jego słabości i w momentach gdy wątpił.

„Panie weź ode mnie ten kielich” – mówił Jezus, bo nie był pewien czy wytrzyma… życie. „Ale nie moja lecz twoja wola niech się stanie” – koniec końców postąpił jak człowiek oświecony, którym był, czyli zaufał, że życie daje mu dokładnie to czego potrzebuje jego dusza.

Są momenty – sama niedawno taki przeżyłam – że chcemy wziąć taki kielich goryczy od osoby, którą bardzo kochamy. I – może nawet częściej – sami szukamy takiego pijaka, który za nas ten gorzki napitek wypije lub osiłka, który jakiś nasz krzyż poniesie.

W takich chwilach warto być jak Jezus. Ale jak Jezus-człowiek-oświecony a nie Jezus-bóg-w-religii-katolickiej. Zaufaj, że każdy kielich każdej goryczy jest potrzebny każdemu, kto go dostaje do tego metaforycznego wypicia. Ta tym polega wiara. Uwierz że nie każdy, nie zawsze i nie ze wszystkim może, musi lub powinien „poradzić sobie” w określony sposób. Ty także.

Zwróć uwagę na sytuację. Możesz odpuścić jej analizowanie ale uczciwie zwróć uwagę na to co ci się przydarza, bo w każdym momencie każdego doświadczenia wzrastasz i uczysz się czego potrzebuje twoja dusza, aby być całością.

Namaste. Życzę doświadczania w pełni. Cheers. Do dna :)

Dodaj komentarz