Poproś ciało o pozwolenie

Sat nam. Witaj.

Od początku maja biorę udział w yogachallenge na Instagramie. Cieszy mnie oczywiście kilka nowych asan, których spróbowałam, ale największą wartością tego wyzwania okazało się coś innego. Bardzo jestem zaskoczona.

Otóż przez coś co potocznie nazywamy przypadkiem, jedno z moich zdjęć dostało instagramowe serduszko od pewnego kulturysty.

Nie rozumiem ludzi podnoszących te wszystkie straszliwe ciężary. Wydawało mi się że nie szanują swojego ciała i zmuszają je do niepotrzebnego wysiłku.

I właśnie taki kulturysta napisał w odpowiedzi na moje spostrzeżenie że „jak i po co na co dlaczego” zadziwiająco joginicznym stwierdzeniem „pytam moje ciało o pozwolenie i robię to”.

Niewyobrażalna mądrość!

Od razu i natychmiast stanęłam na macie i wykonałam krótką, cudowną praktykę, w której pytałam moje ciało czy chce się tak mocno pochylić lub wygiąć. Czy mogę jeszcze o centymetr pogłębić przygotowanie do szpagatu. Czy moje wspaniałe ciało pozwoli na kilka dodatkowych sekund lub oddechów w pozycji żurawia lub staniu na głowie.

I to był strzał w przysłowiową dziesiątkę! Czułam się w pełnej zgodzie z tym co robiłam. Już teraz inaczej nie joguję jak tylko w pełnej szacunku i miłości komunikacji z moim ciałem. Mogę dzięki temu dialogowi więcej i dłużej choć nie o to chodzi.

Najwspanialsze jest to porozumienie. Flow.

Jeśli masz wątpliwość, poproś swoje ciało o pozwolenie. Nie ważne czy jest to dociśnięcie pięt w psie z głową w dół, dodatkowy przebiegnięty kilometr czy jeszcze jedna godzina pracy. Zrób to na co zgodziło się twoje ciało a na pewno będzie dobrze.

Dziękuję dziś mojemu ciału za to wszystko na co mi pozwoliło. Namaste.

Bodzia idzie.

Dodaj komentarz